Rycerski etos na Politechnice Krakowskiej – nasz pracownik jest płatnerzem

Na co dzień dr inż. Augustyn Lorenc jest specjalistą w obszarze logistyki. A po godzinach pracy na Politechnice Krakowskiej poświęca się nietypowej pasji – tworzy … repliki średniowiecznych zbroi. W płatnerskim dorobku ma liczne elementy rycerskiego ekwipunku – kirysy, hełmy, naręczaki, rękawice i pełne zbroje płytowe. Zainteresowanie historią promuje także w formie szkoleń w płatnerstwie, szermierce, strzelectwie i obronności.

 Setki lat szlifowania techniki wykonywania tego typu pancerzy zaowocowały precyzyjnym systemem łączenia części składowych w jedną całość, która oprócz ochrony ma też zapewniać w miarę swobodny ruch przy jednoczesnym wyważeniu obciążenia na ciało.

Dr inż. Augustyn Lorenc na Politechnice Krakowskiej zajmuje się naukowo najnowocześniejszymi systemami wykorzystywanymi w logistyce magazynowej, czyli kompleksowym zarządzaniu przepływem towarów w magazynie. – W pracy często wykorzystuję sztuczne sieci neuronowe, sztuczną inteligencję oraz analizy typu Big Data. Obecnie pracuje nad zagadnieniami związanymi z optymalizacją procesów magazynowych i obronnością kraju. Zaczynam też rozwijać się w obszarze technologii dronowych – mówi dr inż. Augustyn Lorenc, pracownik Wydziału Inżynierii Lądowej PK.

A skąd przygoda ze średniowiecznymi zbrojami? Rozpoczęła się na etapie szkoły średniej. – Jako mała grupa zaciekawionych osób rozwijaliśmy swoje umiejętności pod okiem Jarosława Świerzewskiego i Bernadetty Świerzewskiej, członków Krakowskiej Konfraternii Rycerskiej. Założyliśmy wspólnie z kilkoma osobami Niepołomickie Bractwo Rycerskie. To były czasy, w których nie było nas stać na kupienie własnej zbroi i wyposażenia, więc zacząłem sam próbować sił w przydomowym warsztacie taty – opowiada politechniczny płatnerz.

Tam dr Lorenc poznał podstawy projektowania narzędzi, spawania, ślusarstwa oraz obsługi elektronarzędzi. Samego płatnerstwa uczył się z trzech źródeł: od Jarosława Świerzewskiego z Krakowskiej Konfraternii Rycerskiej, od zaprzyjaźnionego płatnerza Dariusza Nowaka i w końcu na własną rękę, oglądając filmy instruktażowe. – Reszta to praktyka w warsztacie. Po roku i zrobieniu pierwszej zbroi zacząłem uczyć innych. Zrobiłem trzy komplety dla siebie i kilka dla znajomych. Jeden zestaw sprzedałem koledze z bractwa – wymienia.

Kirysy, bigwanty, naramienniki i Lord William Bardolph

Dr Augustyn Lorenc specjalizuje się w wykonywaniu zbroi średniowiecznych z okresu grunwaldzkiego. Każde jego dzieło jest repliką na bazie ogólnego standardu jaki panował na danym obszarze, w danym okresie. – Mam na przykład dużo zbroi niemieckich, które zostały udokumentowane w formie rycin lub po prostu odkryć archeologicznych. Takich zbroi robi się najwięcej i najwięcej było ich w średniowieczu. Mówimy wtedy nie o konkretnym właścicielu pancerza, tylko bardziej o typie. Na przykład kirysy segmentowe lub hełmy typu Basinet Klappenvisier – tłumaczy politechniczny płatnerz.

W dorobku naukowca Politechniki znajdują się też repliki autentycznych zbroi wykorzystywanych “w terenie”. Jednym z jego najbardziej efektownych dzieł jest kopia XV-wiecznej zbroi Lorda Williama Bardolph’a, wykonana w oparciu o płytę nagrobną Kościoła Św. Marii w Dennington Church, w Suffolk (Anglia). – Zrobiłem też między innymi hełm typu “kreci pysk” wzorowany na znaleziskach z XIV wieku, znajdujących się w Coburgu i Kopenhadze – mówi dr Lorenc. – Natomiast większość zbroi, które robiłem, to taki średniowieczny standard rycerza: bigwanty, nagolennice, naręczaki, naramienniki, solerety, kirysy, rękawice – wymienia.

Każda zbroja jest robiona na zamówienie po wcześniejszym pomiarze. Najpierw wykonywane są poszczególne elementy za pomocą tzw. formatek. – Stosuję technikę kucia na zimno, czyli za pomocą odpowiednio wyprofilowanego młotka i dużej liczby kształtowników, które sam najczęściej wykonywałem. Potem poszczególne elementy łączę razem śrubami i nakrętkami – tłumaczy płatnerz. – Po przygotowaniu pierwszej formy zamawiający jest zapraszany do warsztatu na jej przymiarkę. Potem pancerz jest demontowany, szlifowany i polerowany, by finalnie zastąpić robocze śruby „zaklepywanymi” nitami. Na końcu zabezpieczenie antykorozyjne od środka, olejowanie i wykonanie dodatków takich jak paski skórzane i sprzączki – mówi dr Augustyn Lorenc.

Czego potrzeba, by zostać płatnerzem?

Nauka sztuki płatnerskiej jest długa, trudna i – jak podkreśla nasz specjalista – nie zawsze kończy się powodzeniem. Aby wykonywać dobre zbroje nie wystarczy posiadać wiedzy i umiejętności z zakresu obróbki metalurgicznej. Zdaniem dr Lorenca, jeśli ktoś nie umie wyczuć w trakcie pracy nad stalą, co zrobić aby się odpowiednio odkształciła, to choćby pracował z nią lata, płatnerzem nie zostanie. – Tak było w przypadku większości moich kolegów, których uczyłem. Uczniów miałem w sumie siedmiu, ale tylko jeden został płatnerzem – przyznaje.

Kandydat na płatnerza musi rozumieć podstawy działania mechaniki zbroi, a więc do czego dokładnie służą jej poszczególne elementy. – To nie jest tak proste, że wystarczy wykuć mniej więcej dopasowany do ciała kawałek metalu, połączyć go jakoś z kolejnym i mamy gotowy fragment. Setki lat szlifowania techniki wykonywania tego typu pancerzy zaowocowały precyzyjnym systemem łączenia części składowych w jedną całość, która oprócz ochrony ma też zapewniać w miarę swobodny ruch przy jednoczesnym wyważeniu obciążenia na ciało. Tutaj wszystko ma swój sens, aby ostatecznie zapewnić najlepszą ochronę – mówi dr Lorenc.

Do tego konieczna jest znajomość zasad hartowania stali i wiedza o jej wytrzymałości, a także wiedza o materiałach i technikach średniowiecznego płatnerstwa. Przydaje się też doświadczenie w średniowiecznej szermierce. Jeśli płatnerz wie, gdzie ubraną w nią człowiek otrzymuje najmocniejsze ciosy, to lepiej może przewidzieć które elementy zbroi wzmocnić, a które zmodyfikować dla celu ułatwienia ruchu.

Pasja niczym paliwo

Augustyn Lorenc przyznaje, że choć – na pierwszy rzut oka – nie ma wielu punktów stycznych pomiędzy pasją płatnerza a pracą naukowca, to łączy je znajomość zagadnień inżynierskich. Te przydają się nie tylko w pracy naukowej, ale też w zwykłej codzienności. – Dzięki wiedzy inżynierskiej wykańczam swoje mieszkanie: kładłem płytki, robię hydraulikę, instalacje elektryczne, dachy. Własnoręcznie wybudowałem też dom na działce. Nie ma zadania, którego nie jestem w stanie się podjąć – podkreśla.

Ekspert płatnerski przyznaje, że połączenie pasji do rycerstwa z pracą naukową nie jest proste, ale ta pierwsza daje dużo pozytywnej energii, by realizować tę drugą. Na płatnerstwie jednak zainteresowanie dr Lorenca militariami się nie kończą. – Kolekcjonuję broń białą, strzelam z broni palnej i uczę strzelać, zajmuje się survivalem i szkoleniami kryzysowymi, rozwijam swój portal i profil na Facebook z poradnikami proobronnymi: www.obrona-cywilna.info. Można powiedzieć, że ewoluowałem ze średniowiecza do współczesności – mówi dr Augustyn Lorenc.

Obecnie kolekcja pancerzy oraz broni białej dr Lorenca – ponad 60 sztuk – jest głównie w jego domu. Chciałby jednak swoje dzieła wypożyczać zamkom i pałacom. W planach ma wykonanie zbroi gotyckiej. – Wyzwanie jest duże, bo takie pancerze są bardzo złożone konstrukcyjne, do tego mają dużo zdobień wytrawianych kwasem. Myślę, że wrócę do tego za kilka lat, po habilitacji – mówi.

Zobacz materiał z naszym bohaterem

Autor: Jakub Paduch

Fot. Augustyn Lorenc / archiwum prywatne

Przewijanie do góry